Menu strony
Polecamy
Reklama
Partnerzy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Co zrobić, kiedy walka o remis staje się walką o zwycięstwo
Napisany przez Alphadog, z 26-04-2010 19:18

Chyba każdy miał w swojej praktyce turniejowej partię, gdzie w wyniku nieuwagi lub pośpiechu cenna połówka "została" u przeciwnika. Jednak najbardziej bolesne są przypadki, kiedy zawodnik poddaje się presji psychologicznej rywala o zazwyczaj wyższym rankingu i remisuje partię, w której miał nieskomplikowaną wygraną. W tym artykule zaprezentuję dwie partie-jedną z własnej praktyki, drugą z bardzo znanego arcymistrza, pretendenta do tytułu mistrza świata przez blisko 20 lat.


Swoją partię rozegrałem podczas zeszłorocznych wakacji, na Międzynarodowym turnieju w Pszczynie. Odbyła się ona w połowie turnieju, kiedy już turniej zaliczałem do udanych, mając na koncie wygraną z mistrzem międzynarodowym i remis z innym. Kojarzenia z deszczu wysłały mnie pod rynnę-na pierwszą "deskę" do arcymistrza, nr 1 turnieju, z którym do tej pory notowałem same zera. Na domiar złego, grałem czarnymi, nie dziwi więc moja fatalna postawa w debiucie. Dziwić natomiast może lekkomyślność mojego przeciwnika, który w niemalże wygranej pozycji nie zdecydował się na wykonanie 1-2 obronnych ruchów, by zapobiec mojemu atakowi w stylu kamikaze.

 

BIAE  GM Heberla Bartłomiej BIAE 2536
CZARNE  Piesik Piotr CZARNE 2209
Pszczyna, 2009 1/2-1/2
abcd

Partia ta pełna była błędów i zaskakujących zwrotów akcji; po 12 posunięciach mogłem się poddać, trafiając na nieznany mi wariant obrony Caro-Kann (niedawno udało mi się go zastosować w partii z A. Kaczmarkiem, który znał go lepiej. Mimo to uzyskałem małą przewagę.). Następnie nastąpiły typowe dla mnie wydarzenia, ponieważ dopiero w dużo gorszej pozycji zacząłem stwarzać realne groźby. Byłem już na skraju przepaści i miałem zamiar się poddać, gdy znalazłem chyba najbardziej fantazyjny w mojej karierze ruch obronny 22...O-O!. Jednak nawet on nie powinien mnie uratować, gdyby po nim albo w następnym ruchu nastąpiło f3! które stopowało cały mój atak na f2 i znacznie opóźniało ten na h2. Przyczyny niewykonania tego posunięcia należy szukać w dużej pokusie zagrania Se4 z jednoczesnym atakiem i obroną. Heberla chyba też zapomniał o zasadzie "Wróg zapędzony do narożnika jest niezwykle groźny". Nieco tylko niżej od roszady cenię mój 24. ruch- exd6!(po raz kolejny jedyna możliwość). Oddanie pasywnej wieży f8 i skoczka g4 za 2 aktywne białe skoczki i osłabienie pozycji białego króla stanowiło optymalną praktyczną szansę.

Natomiast totalnie desperackim chwytem było oddanie gońca na h6 (oczywiście nie zamierzałem odbić skoczka na f8), z następnym, kończącym kaskadę poświęceń, zbiciem wieżą na g3. Po tym zagraniu białe miały 3 możliwości-czekając na odpowiedź arcymistrza, policzyłem je wszystkie. Udało mi się na szczęście zachować kamienną twarz, gdy zobaczyłem(niektórzy kibice też to widzieli), że po 32.Kh1! czarne nie mają wiecznego szacha i przegrywają. Mój plan ratunku zakładał, żebym psychologicznym chwytem(pewnością siebie wyrażoną w zadowolonej minie) przekonał rywala, że pozostaje zbić wieżę i zremisować. Jednak wszyscy, łącznie ze mną, byli niewiarygodnie zdumieni, gdy zobaczyli, że Heberla a tempo gra 32.Kf1??.

Tutaj zadziałał mechanizm, o którym mówi tytuł artykułu: presja gry z tak silnym szachistą i fakt, że udało mi się wyjść na prostą z beznadziejnej pozycji, nie pozwolił mi dostrzec forsownego mata po 34.Hf4. Widziałem po każdym innym odejściu hetmana tylko mata na f3, ale ten na h3 pozostał poza moją uwagą. Kiedy zobaczyłem "ratujący ruch obronny" 34.Hf4, po zagraniu 33...Wh3 "odruchowo" zaproponowałem remis. Po długim namyśle(podczas którego dostrzegłem wygraną) Bartek zaakceptował moją propozycję-był to prawdopodobnie jego najlepszy ruch w partii :)

W analizie po partii znaleźliśmy najlepszy ruch dla białych 34.Hxh7+, ale nawet on nie ratował partii po precyzyjnej replice 34...Kxf8!!(zdobycie decydującego tempa). Wymuszone jest 35.Hxh3, ale po 35...Hxh3+ 36.Kg1 Hg4+ 37.Kf1 Hf3!!("cichy" ruch) 38.Wee1 e3! partia się kończy. Byłoby to moje pierwsze zwycięstwo nad arcymistrzem w partii klasycznej.


Druga partia została rozegrana na Olimpiadzie Szachowej w Dubrowniku w 1950 roku. Białymi grał urodzony w Ozorkowie Amerykanin Sammy Reshevsky, czarnymi reprezentant outsidera - Grecji Mastichiadis. Rozegrano znany wariant gambitu hetmańskiego, jednak nie jestem w stanie podać pełnego przebiegu pojedynku. W pozycji Białe: Kg1, Hb2, Wa1, Gd3, Sc3, Sf3, piony: b5, d4, e3, f2, g2, g3; Czarne: Kg8, He7, We8, Gc8, Sd7, Sg4, piony: b7, c6, d5, f7, g6, h6 białe popełniły fatalny błąd 24.Sd2?? i...widząc swój błąd, Reshevsky ze stoickim spokojem oraz kamienną twarzą zaproponował remis, czarne zaś z radością...propozycję przyjęły (!) nie widząc, że po nieskomplikowanym 24...Sxf2 25. Kxf2 Hxe3+ 26. Kf1 Hxd3+ i Hxd4+ pozostałyby z trzema pionami przewagi... Oto, jak na młodych zawodników wpływa pryzmat walki z utytułowanym rywalem!

 

Wnioski do wyciągnięcia pozostawiam samym czytelnikom tych wypocin...

 

Dopisek - Igor Pyrkosz

Przebieg parti przytaczam za serwisem chessgames.com:

BIAE  GM Samuel Reshevsky BIAE
CZARNE  Fotis Mastichiadis CZARNE
Dubrovnik olm, 1950 1/2-1/2
abcd

Dodam jeszcze, że przytoczona partia użyta została jako ilustracja oddziaływania psychologicznego w angielskiej wikipedi hasło - "Remis przez uzgodnienie"

 

 

PDF Drukuj Email
 
Wyszukiwarka
Ostatnie wpisy
Popularne
Administracja